Nr 4 (100) 2014
październik - grudzień
OPINIE

Zobaczone. Namalowane

Wszystko to zapewne mogłoby być zobaczone w każdym miejscu w Polsce: parterowe domy kryte eternitowymi dachami, podwórka, pola, metalowe, kute bramy, samotne, smutne psy, stado towarzyskich kur czy posągowych krów, kolorowe pranie rozwieszone na sznurku.

Lena Wicherkiewicz

Historyk i krytyk sztuki, kurator, publikuje teksty o sztuce współczesnej.

Lena Wicherkiewicz

WBREW TYM POZOROM OGÓLNOŚCI jesteśmy w miejscu wyraźnie określonym, we wsi pod Ostrołęką, bliskiej artystce, Magdalenie Alicji Jędrzejczyk, tegorocznej absolwentce Wydziału Malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. W zapisanych na obrazach „pospolitych rzeczach" dostrzegamy wyraźne ślady osobistego spojrzenia, indywidualnego zmysłu obserwacji i malarskiej notacji wrażeń. Zdecydowane, mocne, energiczne, nad wyraz radosne, choć lichych przedmiotów i widoków dotyczące, malarstwo. Tak, malarstwo!

Proste rzeczy, powszechne widoki i skrawki codzienności zobaczone zostały z malarskiej perspektywy. Nie trzeba daleko chodzić, by ujrzeć to, co malarsko intrygujące. Mały, własny kawałek świata: drogę z koleinami, przydrożną kapliczkę, przejazd kolejowy, ścianę z oknem, pomost nad rzeką, rozchwiany płot. Pospolite historie widziane „malarsko", plastycznym pięknem, bezpośrednio, radośnie, nierzadko z humorem, świeżo. Wycinki rzeczywistości, kadry codzienności, widziane z różnych perspektyw: bardzo często z żabiej, o podwyższonym horyzoncie lub szerokim kątem, jak rozległy nizinny pejzaż. Krowy i kury, domy i podwórka, maszyny rolnicze są tej przestrzennej struktury wyrazistymi znakami plastycznymi. Artystka mierzy się nawet z trudnym kompozycyjnie, kwadratowym formatem i znajduje dla niego harmonijne rozplanowanie. Obrazy konstruowane są według jasno określonych dominat - barwy, głównej formy, rozwiązania kompozycyjnego czy ujęcia perspektywicznego. Przede wszystkim jednak przewodnikiem w obrazach Magdaleny Jędrzejczyk jest kolor - czysty, żywy, wolny. Kładziony odważną plamą, ekspresyjnym śladem pędzla, intensywnie, lecz lekko. Jej wrażliwość kolorystyczna jest zdecydowana: wybiera kolor dźwięczny, nierzadko w wyrafinowanych zestawieniach: szarość z nasyconym oranżem, turkusowy błękit z kroplą brązu, czy niemal monochromatyczne układy bieli i czerni, wytrawne harmonie w szarości.

Pejzaż wiejski utkany z rytmów i zamaszystych plam. Z wyraźnymi rozgraniczeniami poszczególnych form, choć pozbawionych linii konturu. Otwarte, swobodne układy. Ekspresyjna surowość i energia. Szeroki gest pędzla, rozległe, „pewne" plamy czystego koloru, bez cienia tkliwego sentymentalizmu. Elementy malarskiego świata klarownie i zdecydowanie określone, z odczuwalnym, niemal fizycznie, materialnością obszernych plam i surowych zarysów kształtów. Jest jeszcze jedno wyraźne w tych obrazach - dążenie ku abstrakcji rozumianej jako autonomia malarskiego języka, wolność wieloznacznej sugestii, poszukiwania raczej dalekie od kalkulacji geometrii.  Malarstwo Magdaleny jest zdecydowanie światem nieregularnej plamy, płynnej swobody szerokich płaszczyzn, rozmytych linii. Skupione na wyrazie bardziej niż odtwarzaniu. Emocjonalne i esencjonalne. Osobisty realizm.

Obrazy Magdaleny Jędrzejczyk wydają się być bardziej jeszcze kadrami niż czysto malarskimi kompozycjami, choć wyraźnie podążają w tym drugim kierunku. Zdradzają fotograficzny ślad, świadczący jednak bardziej o charakterze i sile oddziaływania naszego wizualnego środowiska: ekspresji migawki, rozproszenia, zanurzenia w fotograficznych obrazach niż będący jasnym opowiedzeniem się za syntezą fotografii i malarstwa.

Mówi o swojej twórczości jak „rasowy malarz", widzący rzeczywistość poprzez strukturę obrazu i  malarskie środki. Jej spojrzenie jest jasne i czyste, odważne. Cieszę się z tego malarstwa, cieszę się też z tak śmiałego powołania na wielkich polskich klasyków: Piotra Potworowskiego, Artura Nachta-Samborskiego, Jacka Sienickiego. Malarskie walory prostych rzeczy, ekspresyjna szorstkość koloru, wyrafinowanie barwne i kompozycyjne - to dziedzictwo jest w obrazach Magdaleny wyczuwalne, niczym fundament, rys świadomości, choć zdecydowanie nie jest naśladownictwem. To nie cytaty ujawniające się w obrazach bezpośrednio, lecz ich osnowa, podobrazie. Mistrzowie są potrzebni by stawiać pytania, podejmować z nimi dialog, nie - by brać od nich gotowe odpowiedzi. A ona? Śmiało idzie własną drogą.

Magdalena Alicja Jędrzejczyk, „Eternit", Galeria Promocyjna SDK, Warszawa, październik 2014.

cover