Nr 1 (97) 2014
styczeń - marzec
WYDARZENIA

Sztuka mdłości

Czym jest uczucie mdłości? Czy tylko nieprzyjemnym stanem ciała, czy też formą napięcia między tym, co mu dyktują zmysły a naszą jaźnią? Wobec tego pytania mogę przeciwstawić jedynie swoje doświadczenia.

Sebastian Dudzik

Ur. 1972, historyk i krytyk sztuki. Adiunkt w Katedrze Historii Sztuki i Kultury UMK w Toruniu, wykłada również na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu.

Sebastian Dudzik

JEDNYM Z NAJMOCNIEJSZYCH DOZNAŃ TEGO TYPU była reakcja ciała po morderczym treningu biegowym w górach. Zbuntowany organizm chciał pozbyć się tego wszystkiego, co angażowało resztki jego energii, natomiast zarzucony endorfinami triumfu mózg powodował stan dziwnej euforii. Innym mocnym przeżyciem był odruch na charakterystyczny zapach popowodziowych nanosin - słodki i powabny, a zarazem odpychający, mdły. Oba te doświadczenia wynikały niewątpliwie ze stanu napięcia między ciałem i jaźnią, uświadamiając nikłą granicę między tym, co akceptowane i odrzucone, wspaniałe i odrażające, ale także wewnętrzne i zewnętrzne. Mdłość jest więc, jak to już opisał Sartre w swojej pierwszej powieści, jednym z ważniejszych czynników budowania świadomości bytu. Nowej, bo uwolnionej z ograniczeń schematycznego myślenia, stereotypów - słowem naturalnej, szczerej.

Takie też myśli towarzyszyły mi podczas oglądania prezentowanej w toruńskiej Wozowni wystawy „Mdłości", której kuratorką jest Marta Smolińska. „Pożyczając" tytuł powieści Sartre'a, autorka ekspozycji wyraźnie wskazała na merytoryczne fundamenty swojego pomysłu, nie uległa jednak bezkrytycznie wizji kreowanej zapiskami Antoine Roquentina. Inspirując się „mdłym" posmakiem zmysłowej komunikacji, Smolińska podjęła udaną próbę rozbicia problemu na niezależne wątki przy jednoczesnym utrzymaniu rygoru jedności narracyjnej. W opowieści tej dominuje oczywiście motyw ciała, nie brakuje w niej jednak akcentów „kristevowskiego" perforacyjnego łamania granicy między wewnętrznym i zewnętrznym czy polemiki na temat wzajemnej zależności pojęć: piękno i cielesność. W tym ideowym kontekście odważnym zabiegiem było zaproszenie do udziału w wystawie młodych twórców, z których połowa jest jeszcze w trakcie swej artystycznej edukacji. Zestawienie ze sobą prac Urszuli Kluz-Knopek, Katarzyny Giełżyńskiej, Moniki Mausolf, Justyny Olszewskiej, Martyny Pająk, Damiana Reniszyna, Beaty Szczepaniak i Marcina Zawickiego udowodniło że wiek i doświadczenie są tu czynnikami drugorzędnymi wobec siły i swoistej dojrzałości przekazu.

Odwaga młodych artystów w eksplorowaniu tematyki tak drażliwej dla naszego społeczeństwa nie powinna być czytana jako chęć bezrefleksyjnego przekraczania granic, lecz cenny proces poznawczy, tak dla nich, jak i dla nas. Podobnie u piszącego dziennik sartre'owskiego Antoine Roquentina zmysły zaprzęgnięte zostały tu do budowania samoświadomości. Towarzyszący temu procesowi ekshibicjonizm mentalny i emocjonalny staje się naturalnym elementem artystycznego języka. Tak jest w przypadku epatujących „mięsnością" fotograficznych kreacji Kluz-Knopek. Użyte „naturalia" wprowadzają pozorny dysonans estetyczny i znaczeniowy w dekonspirujący stosunek artystki do problemu fizyczności i kulturowej cielesności. Paradoksalnie te turpistyczne prace noszą znamiona daleko idącej estetyzacji, odsyłającej nas dyskretnie w świat ikonograficznych wartości. Podobny dyskursywny charakter zdradzają również prace Zawickiego, Szczepaniak, Pająk czy Mausolf. We wszystkich element skojarzeniowo-symboliczny odgrywa rolę pojęciowego klucza budującego kolejny poziom „czucia" prac. W tym kontekście w udany dialog ze sobą wchodzą malowidła Zawickiego z cyklu Before- After i rzeźba Stosunek masy autorstwa Pająk. W obu przypadkach punktem wyjścia jest kulturowy kanon cielesnego piękna, który prowadzi do zakłamania rzeczywistości, której artyści nie są wstanie zaakceptować. Podszyte symbolicznymi odwołaniami konfrontowanie kulturowego kanonu piękna z aspektem wstydliwej czy nieakceptowanej cielesności obecne jest również w pracach Szczepaniak. Wpisanie w plastry jabłka waginalnych form ma nie tylko połączyć zmysł wzroku i smaku, uwalniając konsumpcyjne skojarzenia, odwołuje się również do symboliki grzesznego owocu i kobiecej natury.

Niewątpliwym atutem toruńskiej wystawy jest stworzenie odpowiedniej przestrzeni do dialogu pomiędzy poszczególnymi pracami, interakcji uwalniającymi ze zdwojoną siłą ich magnetyzm. Znacznie mocniejszy od uczucia mdłości.


„Mdłości", kurator: Marta Smolińska, Galeria Sztuki Wozownia, Toruń,
styczeń-luty 2014; Zbrojownia sztuki, ASP, Gdańsk, marzec-kwiecień 2014.

cover