Nr 3 (95) 2013
lipiec - wrzesień
INTERPRETACJE

Świetliki w ogrodzie

„Blask" był hasłem tegorocznej edycji nocy muzeów w ogrodach Biblioteki Uniwersyteckiej. Malownicza przestrzeń, majowa noc, burzowe niebo i punkty światła, to znakomite komponenty zdolne zbudować szczególną artystyczną enklawę.

Zofia Jabłonowska-Ratajska

Historyk sztuki, mieszka i pracuje w Warszawie.

Zofia Jabłonowska-Ratajska

NATURALNA OPRAWA BYŁA TU NA TYLE MOCNA, że działania artystów skupiały się na włączaniu się, współbrzmieniu i ożywianiu czy raczej czarowaniu fragmentów tej przestrzeni. To już kolejna edycja Pięknych Kłamstw czyli międzynarodowych spotkań performerów organizowanych tu od 2007 roku. Spotkaniom towarzyszy zwykle wspólny temat motywujący działania artystów i prowokujący do stawiania pytań z dziedziny filozofii, polityki, ekonomii, miejsca twórcy w dzisiejszym świecie.

Kuratorka wydarzenia, Eulalia Domanowska, zaprosiła w tym roku piętnastu artystów z Norwegii, Polski i Szwajcarii. Każdy z nich próbował zagospodarować swój fragment ogrodu. Już przy wejściu można było posłuchać wiersza wybranego i dedykowanego każdemu kto miał na to ochotę, czytanego przy świetle nocnej lampki przez Jacka Bąkowskiego. A dalej, idąc przez ogród odnajdywało się kolejne obiekty i instalacje, dyskretnie i niemal „naturalnie" porozrzucane jak świetliki wśród trawy, efemeryczne i ulotne, bez pretensji do tworzenia pomnikowych dzieł i głoszenia wiekopomnych haseł czy też nowatorskich manifestów.

Co można jeszcze powiedzieć o świetle? Rozjaśniającym wnętrza kościołów i wypływającym z głębi obrazów, uzyskiwanym za pomocą farb, luster, żarówek, neonów i wielu innych zabiegów i sposobów, niezbędnym nie tylko do życia, ale i większości działań artystycznych. W ogrodach BUW żaden z artystów nie próbował formułować nowych teorii na ten temat - skupiając się na chwili uchwycenia światła, formach jego pojawiania się i jarzenia oraz wysyłania świetlnych sygnałów innym. Używając do tego prostych elementów i niedrogich materiałów, jak choćby kartofli - „posadzone" przez Constance Allen pole świecących ziemniaków, niby plan idealnego miasta (City of Light). Wielu artystów nawiązywało do wynalazków i eksperymentów związanych ze światłem, traktując je jako element budowania iluzji, działania na wyobraźnię - ujawniając nowe wymiary doznań wzrokowych i umysłowych. „Inkubator" Pawła Dudko - urządzenie podobne do peryskopu, z kroplami kapiącej chemiluminescencyjnej cieczy, prowokowało iluzje i złudzenie, tytułowe „piękne kłamstwo", w które tak chętnie wierzymy.

Wacław Ostrowski skonstruował urządzenie do wysyłania listów w kosmos. Za pomocą reflektora zwróconego ku niebu, używając alfabetu Morse'a, z prędkością światła słał formułowane przez przechodniów wiadomości ku gwiazdom. Inny wymiar otwierania się na przestrzeń, wyciszenia, skupienia, kontemplacji, proponuje jeden z najciekawszych polskich performerów, Ryszard Ługowski. Wychodząc od głębokiego przeżycia estetycznego prowadzi do poznania opartego na intuicji. Taki poziom „światła umysłu" chce osiągnąć dzięki medytacji, w której pomaga mu jednostajny dźwięk i wibracja mis tybetańskich. Grając na misach artysta kierował ostry strumień laserowego światła na mały posążek Buddy umieszczony w ogrodowym stawie. Malowniczo i egzotycznie wyglądały kolorowe ptaki z instalacji Joanny Krzysztoń, zawieszone na gałęziach i śpiewające pod wpływem ruchu zbliżających się ludzi. Razem z umieszczonymi pomiędzy nimi świetlistymi elektronicznymi soplami zmieniały zwykłe miejsce w rajski ogród.

„Sen Kairu" czyli multimedialna instalacja Grzegorza Rogali stanowiła niepozorny z zewnątrz rodzaj kalejdoskopu, przez który można było oglądać zmieniające się, połyskliwe obrazy. A gdzieś dalej, nieoczekiwanie, wyrastał pośród trawy otwarty czarny parasol chroniący ognik białej świeczki. Ten liryczny i pełen humoru „Przewodnik" Jacka Jagielskiego znakomicie wyrażał poczucie ulotności, próby zatrzymania chwili, towarzyszące całości wydarzenia. Wydarzenia zbudowanego z komunikatów spoza miasta, aktualności, publicystyki - z barwnych poetyckich gestów i świetlistych znaków, które próbowały stworzyć miejsca dla spotkania i kontemplacji. Przy takich działaniach spełniających się w chwili ich przeżywania, wartość rodzi się obok, na pograniczu, pomimo, polega na pewnym wzruszeniu czy poruszeniu wyobraźni. I trudno byłoby to osiągnąć przenosząc tak efemeryczne zjawiska do poważnych muzealnych sal.


VII Międzynarodowe Spotkania Performerów „Piękne kłamstwa", Ogrody BUW, Warszawa, maj 2013

 

cover