Nr 2 (94) 2013
kwiecień - czerwiec
INTERPRETACJE

Pod lukrem kultury

Instalacje, rzeźby i wielkoformatowe aranżowane fotografie Katarzyny Krzykawskiej sytuują się na pograniczu bajki i kiczu. Odwołują się, z jednej strony, do romantycznej tradycji, a z drugiej ukazują miałkość naszego współczesnego życia.

Eulalia Domanowska

Ur. 1960. Historyk sztuki, krytyk, kurator. Publikuje teksty o sztuce współczesnej.

Eulalia Domanowska

PRZESTRZEŃ GALERII XX1 W WARSZAWIE wypełniły krasnale, myszy i dziewczynka z motylami. Pozornie słodkie i zabawne prace pod warstwą lukru ukrywały drugie dno: niepokojące, groteskowe i niedostępne. Z kwiecistej rabaty wyłaniały się krasnoludy w obozowych pasiakach. Na wielkich fotografiach dziarsko maszerowały przez zielony las lub zjawiskowo piękny zimowy krajobraz. Armia białych, wtapiających się w krajobraz, jak określa autorka - „uklasycznianych" krasnali brnęła w zimowym, polskim pejzażu. Przywoływały nie tylko atmosferę bajki, ale i narodowe toposy malarskiej sztuki i polskiej historii. Las kojarzy się u nas nie tylko z naturą, ale też partyzantką i walką o niepodległość. Te heroiczne symbole czy traumatyczne doświadczenia ostatniej wojny nieustannie obecne i przywoływane przez naszą kulturę zostały jednak przykryte warstwą lukru - niepoważnymi, kiczowatymi krasnalami ogrodowymi, przydomowym ogródkiem słodkich stokrotek i rojem sztucznych motyli, które obsiadły jedną z rzeźb.

Pierwsze wzmianki o krasnalach wywodzą się ze skandynawskiej mitologii i opowiadają o wykuwaniu przez nich broni dla Thora i Odyna. Krasnale ogrodowe pojawiły się zaś w ogrodach niemieckich rezydencji w XVIII wieku. Przedstawiały postacie brodatych górników w spiczastych kapturach i skórzanych fartuchach, trzymających narzędzia pracy: młoty, kilofy, łopaty. Wkrótce stały się synonimem złego gustu, ale też przedmiotem działań kulturowych. W 1981 roku Szwajcarzy stworzyli Międzynarodowe Zrzeszenie dla Ochrony Krasnali Ogrodowych, które określiło wymogi ich wyglądu.. Krasnal musi być płci męskiej i nie może przekraczać 69 cm wzrostu. Jego postać stała się symbolem Pomarańczowej Alternatywy w Polsce, której lider, Major Frydrych zaproponował Kasi Krzykawskiej artystyczną współpracę.

Artystka prezentuje też monochromatyczną rzeźbę - postać szarej dziewczynki w długiej sukience z kokardą, rzucającej szary cień, którą obsiadł rój kolorowych motyli. Okazuje się ona jednak nie mieć twarzy. Z obu stron widzimy jej tylną stronę. Zamknięta, niedostępna i anonimowa, jest trochę nieobecnym, niepokojącym obiektem. Z różnych kątów galerii wyzierają też czarne myszy. Nasuwają się kolejne konotacje z legendą o królu Popiele czy górniczymi baśniami o szkodnikach przeszkadzających w osiągnięciu celu.

Katarzyna Krzykawska tworzy prace niejednoznaczne, podsuwa różne tropy, skłania do refleksji, wyczarowuje nastroje i treści, które odbieramy bardziej intuicyjnie niż analitycznie. Sztuczne, aranżowane pejzaże, kontrast między kuszącymi rytuałami współczesnego konsumpcjonizmu i wzniosłymi hasłami - wspomnieniami, tworzy nieco schizofreniczny, pełen napięć świat. Artystka prowadzi grę z tradycją, tożsamością narodową i romantycznym sposobem jej widzenia. Pociągające estetycznie prace, będące istotnym głosem w kulturowej debacie, prezentują jednak świat, który raczej napawa smutkiem.

Jej wystawie towarzyszył pokaz jednej pracy młodego artysty z Białegostoku, Pawła Dudko, który stworzył multimedialną instalację nazywając ją Palimpsestem. Autor przy pomocy nowoczesnych technologii umożliwił zamianę dźwięku w jego obraz wizualny pojawiający się na wolno obracającym się bębnie. Pozwolił widzom zobaczyć swój głos, który na chwilę pojawiał się w formie efemerycznego świetlnego wykresu, by po chwili rozpłynąć się i zniknąć. Jak trafnie zauważyła Dorota Perszko: „artysta (...) przekuwa dźwięk słowa w światło, światło w obraz, obraz w ulotność." Palimpsesty wykorzystywano od starożytności jako miejsca wielokrotnego zapisu lub w sensie przenośnym rozumiano jako wieloznaczny zapis o wielowarstwowej semantyce. Najcenniejsze były średniowieczne rękopisy, z których tekst wywabiany mlekiem po pewnym czasie ukazywał się ponownie. Paweł Dudko dał nam do ręki genialnie proste narzędzie do aktywnego kontaktu ze sztuką, ale efemeryczne, które nie musi w przyszłości zlegać muzealnych magazynów.

Paweł Dudko, „Palimpsest"; Katarzyna Krzykawska, z serii „Confiserie Polonaise", Galeria XX1, Warszawa, marzec-kwiecień 2013.

cover