Nr 2 (90) 2012
kwiecień - czerwiec
INTERPRETACJE

Morfologia uczuć

Żyjemy w epoce wielkich rozczarowań, a czasem jedyną nadzieją zdaje się być już tylko demistyfikacja kolejnych... demistyfikacji. Nawet rewolucjoniści okazują się ostatecznie oportunistami. Przestrzeń publiczną w zasadniczym sensie kształtuje spór cyników z hipokrytami.

Sławomir Marzec

Artysta malarz, dydaktyk, pisze teksty o sztuce współczesnej.

Sławomir Marzec

LUDZIE PRAGNĄCY ŻYĆ WEDŁUG JAKICHKOLWIEK REGUŁ, czy wartości, okazują się po prostu nieprzystosowani do tego „nowego" świata organizowanego przez walkę wszystkich ze wszystkimi o wszystko, gdzie jedyną wygraną może być właściwie tylko... klęska innych.

Jako pedagog ASP nieraz zastanawiałem się, czy może już pora przestać w ogóle mówić studentom o sztuce, a zacząć wbijać im do głowy podręczniki marketingu i psychosocjologii. Uczyć zasad wytwarzania przynoszących profity kontrowersji, skandali i szoków. Od tego kroku powstrzymuje mnie świadomość, że wciąż jednak są ludzie, którzy mają odwagę myśleć, żyć i tworzyć na własny rachunek. Którzy nie poddają się bezmyślnościom narzucanym przez standardy postępu, światowości, aktualności, czy też - z drugiej strony - źle pojętej „tradycji". Powstaje zresztą chyba nowy podział - na „sztukę reprezentantów" (nośników danej idei, płci, pokolenia etc.) i na sztukę ludzi pojedynczych, indywidualnych.

Takim artystą osobnym jest niewątpliwie Paweł Nowak, którego wystawę, zatytułowaną „Transfuzja", zaprezentowała warszawska Galeria XX1. Ważnym elementem tego projektu jest wosk, od lat obecny w pracach artysty. Tutaj jest on barwiony na czerwono, co wzmaga skojarzenia z cielesnością. Na dwóch przeciwległych ścianach wiszą dwa ekspresyjnie zamalowane nim obrazy. Łączy je zygzakowata, wielowarstwowa, podobna do zapisu EKG czerwona linia wosku. Przestrzeń galerii wypełniają liczne szklane odlewy ludzkiego serca. Stoją one na wąziutkich metalowych prętach na wysokości naszych serc. Stoją blisko, dzieli je niemal jeden krok, jedno uderzenie serca. Ale jednocześnie w przybliżeniu dzieli je dystans owych 80 cm tworzący strefę naszej intymności, której przekroczenie budzi stan wzmożonych emocji (pozytywnych lub negatywnych).

Właściwie ta sterylna przejrzystość trwoży. Gra ulotnych refleksów i kruchości raczej onieśmiela. Osnute gigantycznym kokonem metafor i znaczeń serce nieodmiennie pozostaje symbolem tego, co najcenniejsze, najbardziej żywe i najbardziej intymne. Tu jednak jest nieruchome, bezosobowe, zwielokrotnione i czekające - jak projekt, zadanie - do konkretyzacji. To Eliot pisał niegdyś, że miłość, tak jak wiara i nadzieja, istnieją tylko w oczekiwaniu.

Artysta zderza tu ze sobą różne wymiary relacji międzyludzkich. Bezosobowość naszej biologii i bezosobowość statystyczną reprezentowaną numerami PESEL, własnymi i przyjaciół, które czasami dyskretnie, a czasami nachalnie wpisuje w obrazy. Bezosobowość identyfikacji wewnętrznej i zewnętrznej, których zespolenie wcale nie oznacza naszej obecności. Nie wchodzi w dialog z naszymi uczuciami.

I Nowak na tym nie poprzestaje, bowiem ta wizualna anomia niejako siłą rzeczy kieruje naszą intuicję ku tematom, z którymi artysta od lat się zmaga: marzenia i miłości. W naszym bezwymiarowym po/ponowoczesnym świecie radykalnego redukcjonizmu, miłość jest albo ckliwym kiczem, zwierzęcym instynktem, albo... formą walki politycznej. Tymczasem wcale tak być nie musi, wystarczy tylko sięgnąć do nieredukcyjnych filozofii (o religii nie wspominając). Dyskutowane są tam współzależności różnych form i modalności rozumu, zawartych także w naszych emocjach, czy wyobraźni. Zresztą już według Platona to miłość była siłą dążącą do najwyższego celu. Ale i wśród ponowoczesnych myślicieli nie brak jej apologetów, jak choćby Richard Rorty twierdzący, że kształtujący dzisiejszą realność antropolodzy są „agentami miłości". Czy nawet Allan Badiou dowodzący, że prawdę dziś generuje tylko miłość (obok sztuki, polityki i nauki). W każdym bądź razie wielki Holderlin pisał przed wiekami: „to miłość sprawia, że ma się oczy szeroko otwarte". I dobrze, że Paweł Nowak ma odwagę nam o tym przypominać.

Paweł Nowak, „Transfusion", Galeria XX1, Warszawa, marzec 2012.

 

cover