Nr 3 (87) 2011
lipiec - wrzesień
OPINIE

Odpusty nieostateczne

O Julii Curyło było głośno w 2010 roku, gdy na stacji metra Marymont w Warszawie pojawił się jej mural ukazujący „dmuchane" baranki, podążające w stronę Pałacu Kultury.

Kaja Werbanowska

Ur. 1985, historyk sztuki. Publikuje teksty o sztuce współczesnej.

Kaja Werbanowska

KIEDY JEDEN Z PRZECHODNIÓW ODKRYŁ, że są sprzedawane w sex shopach, wywołały oburzenie, a świeżo upieczoną absolwentkę warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych oskarżono o obrazoburstwo. „Mural miał odniesienie społeczne: „grzeszne boże owieczki" to obraz nas samych, którzy we własnym mniemaniu jesteśmy praworządni i czyści, tymczasem często mamy swoje grzeszki"- mówi artystka.

                W swoich pracach Curyło łączy erotykę, kicz, a także symbole i figury religijne. I tu pojawia się problem. Bo artystka porusza trudne zagadnienia i tematy tabu, które uderzają w nasze, Polaków, wyjątkowo czułe punkty.

                Na pierwszy rzut oka jej prace są przyjemne i kolorowe, przywodzą na myśl neopop i twórczość Jeffa Koonsa. Mają jednak głębszy sens, ukryte dno. Poprzez sztukę zachęca nas do refleksji i spojrzenia na pewne zjawiska z innej perspektywy.

                „Dmuchane" zwierzęta i kwiaty, wypełnione powietrzem i puste w środku, symbolizują czasy w jakich żyjemy. Kulturę masową, rzeczy produkowane szybko i tanio w milionach egzemplarzy. Z kolei figury i dewocjonalia - komercjalizację wiary, poddanie się Kościoła popkulturowym tendencjom.

                Curyło nie boi się też odkrywać naszych wad narodowych - hipokryzji i braku dystansu do siebie.

Julia Curyło, „Odpusty i cudowne widzenia", Galeria Sztuki Wozownia, Toruń, lipiec 2011; Galeria Sztuki, Legnica, sierpień-wrzesień 2011.

 

cover