Nr 2 (82) 2010
kwiecień - czerwiec
INTERPRETACJE

Buszujący w znaczeniach

Ryszard Woźniak zastanawia się co byłoby, gdyby zmienić kontekst, w jakim występują różne, zatrzymane na fotografiach figury? Gdyby wyjąć je z „emanacji rzeczywistości minionej", w jakiej zostały umieszczone za pośrednictwem zdjęć i przenieść w przestrzeń obrazu?

Zofia Jabłonowska-Ratajska

Historyk sztuki, mieszka i pracuje w Warszawie.

Zofia Jabłonowska-Ratajska

OBRAZU SZCZEGÓLNEGO, bo zbudowanego z tworzywa liter, słów między słowami. Dodatkowo zatem wprowadzić owe postaci w „konkretną" przestrzeń ludzkiej myśli. A dokładnie we fragmenty prac Stanisława Dróżdża.

W takiej, innej rzeczywistości wszystko okazuje się możliwe, może istnieć w odmienny sposób i zarazem każdy jej element przekracza dotychczasowe znaczenia. Kobieta otrzymuje nową, czarno białą jak obraz Dróżdża, głowę zebry, a fotograf, który uchwycił ją pozującą do zdjęcia, nakłada trupią czaszkę na twarz, przybierając postać niby ze średniowiecznego misterium, łącznika z niebytem lub wiecznym życiem.

To dopiero początek gry - obraz „Figura i tło"(oraz „Fotograf") - które stały się dla Woźniaka punktem wejścia, szczeliną otwierającą nowy sposób patrzenia i nowy sposób kreacji. Ten sposób pozwolił mu na wykorzystanie gestów zapożyczenia i dystans - bez konieczności stwarzania od nowa, lecz raczej przechodzenia przez kolejne odbicia - poczynając od rzeczywistości prawdziwej, poprzez odwzorowaną - po rzeczywistość obrazu. Zaczął zatem od postaci i osób zobaczonych w kontekście atrakcyjnej i wielowymiarowej propozycji artystycznej Stanisława Dróżdża, połączył je, posługując się precyzyjną technicznie metodą.

Znacząca część zdjęć stanowiących inspirację do budowy kompozycji to - według słów artysty - „dokumentacja obecności różnych przedmiotów bądź osób na tle fragmentów realizacji Stanisława Dróżdża „Między" i „Od do". Zostały one następnie zmodyfikowane w komputerze i przeniesione na płótno. Obraz w obrazie, abstrakcja i konkret, znaczenia zależne od gestu artysty i od kontekstu. Zgodnie ze słowami Rolanda Barthesa...."Fotografia może kłamać tylko, co do znaczenia jakiejś rzeczy, gdyż z natury jest tendencyjna, ale nigdy w sprawie istnienia tej rzeczy".

Zdjęcie wykonane przez fotografa nie kłamie - wiemy zatem, że istnieje Joanna Mytkowska i inne zatrzymane w ten sposób postaci, ale nie wiemy, jak zachowają się i jakie role będą pełnić jako zaimki, pośród znaków pozostawionych przez Stanisława Dróżdża. Gdy będą „plądrować" wśród liter podobnie, jak plądruje artysta-reżyser, ten, który umieścił tam swoich aktorów.

Plądrografia jako zabieg nie wydaje się się jednak czymś wyjątkowym, stanowi dziś przecież praktykę powszechną: plądrujemy w niezliczonym tłumie informacji, w sieci, w świecie wirtualnym i realu, żyjemy wśród fragmentów, fragmentarycznie poznajemy, wiemy to, co udało nam się pozbierać z różnych odnalezionych kawałków. Dlaczego więc w sztuce miałoby dziać się inaczej? Tam też bywamy pomiędzy - jak w obrazie Dróżdża, w odbiciach, słowach, literach. Ale - na szczęście, czasem takie pokawałkowanie, rozbicie na samodzielnie funkcjonujące części, służy rekompozycji, pozbieraniu i odtworzeniu w nowym porządku po to, aby wzmocnić ich znaczenie i działanie.

"Obrazy pochodzą zewsząd, z umysłu później" - pisze Ryszard Woźniak. I - niezależnie od metody - pozostaje malarzem, dokonuje swoistego odwrócenia czy też poszerzenia tego niepowtarzalnego odkrycia, jakiego dokonał człowiek malując pierwszy obraz, a więc zamykając świat w prostokącie płótna. On ten obraz otwiera, wprowadza nas w jego przestrzeń. Ale sam pozostaje obok, jako malarz "nieosobistych gestów". Wzmacnia sens, łącząc malarskie tworzywo, za pośrednictwem twórczości Dróżdża, z tworzywem głosek, rozrzuca litery, szuka słów, a raczej myśli, jakie z nich powstaną. Proponuje nam pewną konceptualną grę, której efektem nie są idee lecz malarskie konkrety. Grę, w której musimy odnaleźć się „w", „za", „przed", „od do" lub między.

Nie wiemy jednak, w jakim miejscu znajdzie się artysta, na ile jest wewnątrz, a na ile kieruje grą. W jaki sposób i jego dotyka przypadkowość rzutu kości? Jest to sposób na malarstwo, ale i sposób myślenia: istnienia, odbicia, utrwalania, przemijania...

Ryszard Woźniak, „Plądrografia", Appendix 2, Warszawa, grudzień 2009 - luty 2010.

 

cover