Nr 2 (82) 2010
kwiecień - czerwiec
INTERPRETACJE

Kulejące konie – martwi wiecznie żywi

W rękopisie jednego z wierszy Friedricha Hölderlina, w którym przywołana jest Baśń z Nűrtingen, znajduje się opis wierzenia, że źli ludzie, zamordowani czy samobójcy, tułają się po świecie jako trójnogie, kulejące konie.

Anna Czaban

Kulturoznawca, mieszka i pracuje w Poznaniu.

Anna Czaban

MYŚL ZAMKNIĘCIA W UŁOMNYM ZWIERZĘCIU ZŁA to nie tylko upostaciowienie niebezpiecznej energii, ale też próba jej okiełznania, a nawet oswojenia. Żmudna wędrówka to forma odkupienia. Rysunki Moniki Szwed na najnowszej indywidualnej wystawie artystki „Droga" biorą swój początek w tej opowieści. To rzecz o niekończącej się ludzkiej tułaczce, cierpieniu, wewnętrznych przemianach i przemienieniach. Artystka przywołuje starą przepowiednię, by opowiedzieć o ludzkim przerażeniu, strachu wobec pytań o dobro i zło.

Cykl rysunków na pergaminie, który możemy obejrzeć na wystawie, został ułożony tak, że tworzy określoną narrację, fabularną opowieść o życiu. Życie to tylko z pozoru przypomina naszą codzienność - zasiedlają ją niebezpieczne duchy czy nawet wcielone zło. Niepozorne lemury i ułomne, sztuczne, bądź nawet martwe zwierzęta odtworzone w pastelowych rysunkach, uwodzą spojrzenie widza odsyłając jednocześnie ku osobliwym otchłaniom pozostałości ludowych wierzeń i mrocznym zakamarkom dziecięcej wrażliwości. „Droga" prowadzi od okresu dzieciństwa, w którym niewinne igraszki niepostrzeżenie przybierają formę okrutnej złośliwości i wraz z upływem czasu urastają do rozmiarów haniebnej zbrodni dorosłego człowieka. Napięcie i niepokój, jaki towarzyszy przedstawionym na rysunkach sytuacjom, rodzi się na skutek kontrastowych scen, jakie w nich przywołuje artystka. Dwoje dzieci grzecznie buduje makietę domu, tuż obok ustawione są rozkwitające kwiaty wciśnięte w gęsto plecione klatki („Czarne klatki"). Bezpieczne ognisko rodzinnego domu nagle staje się gnuśnym więzieniem. Urabianie dziecięcych charakterów może skruszyć i zarysować krystaliczne piękno ich dziecięcej natury. A może dziecięca natura wcale nie jest taka diamentowa? Dzieci bywają naprawdę okrutne, a ich nieposkromiona fantazja rodzi niekiedy zatrważająco wrogie pomysły, szczególnie kiedy naśladują gry dorosłych („Gry wojenne", „Pragnienie mimetyczne"). Obsesyjna myśl o naturze zła ujawnia się nie tylko w obrazach przedstawiających egzekucję - „Egzekucja", „The Tollund Man" czy bezlitosne tortury - „Kara".

Jednym z bardziej przerażających rysunków jest „Zarówno w pierwszym jak i drugim pomieszczeniu zabezpieczono materiały dowodowe", gdzie na pierwszym planie znajduje się martwa wiewiórka w samobójczym geście zaciskająca drut elektryczny. Czasem zło przybiera postać fatum, nieszczęśliwego incydentu, który ciągnie się jak smuga cienia przez resztę życia. Przypomina o sobie w najbardziej nieoczekiwanych momentach, jak natrętny wyrzut sumienia, senny koszmar, nieprzyjemne przeczucie obecności złego. Praca „Psy" przedstawia starego, zmęczonego psa, który czuwa przy drewnianej trumnie, wygiętej w kształt krzesła. Zmarły wiecznie żywy, nie znajdujący spokoju w zaświatach. Uosobieniem zmarłych są zasiedlające wyobraźnię artystki lemury, nazywane na Madagaskarze „duchami nocy", czy po prostu „duchami zmarłych" i darzy się je tam szczególnym szacunkiem. Sytuacje, jakie odmalowuje artystka, są jednak pełne zgryzoty, skrywanych żali, przedstawieni w nich ludzie nie zawsze są pogodzeni z losem i tym bardziej nie chcą pamiętać przesyconej bólem przeszłości („Nie z każdym miejscem można się dogadać").

Droga prowadzi też do odkupienia, oczyszczenia. W tym celu artystka posługuje się znanymi symbolami, takimi, jak na przykład, woda. Tafle czarnej wody, budynki uzdrowisk i domów spokojnej starości. „Wotum", jak wotum dziękczynne to obraz z królikiem wybijającym tarczami rytm wdzięczności, obok chłopiec w komży stojący obok akwarium, w którym jak w szczelnej komorze widnieje makieta rodzinnego salonu.

Minimalistyczne rysunki Moniki Szwed w dużej mierze opierają się na motywach rodzinnych. Naznaczone traumą dzieciństwo, które odciska swoje piętno na późniejszych dorosłych relacjach międzyludzkich, tamując drogę do szczęśliwych i zdrowych kontaktów z bliźnimi, niejednokrotnie też blokując poczucie spełnienia i pogodzenia z samym sobą. Odrysowywana droga, układająca się jak historia przygód to właściwie wewnętrzna wędrówka człowieka, proces dojrzewania, który według ludowych wierzeń nigdy się nie kończy, nawet po śmierci.

Monika Szwed, „Droga", Galeria Miejska „Arsenał", Poznań, kwiecień 2010.

 

 

cover