Nr 2 (82) 2010
kwiecień - czerwiec
INTERPRETACJE

OSWAJANIE W(S)TRĘTU

„To jest tu, tak blisko, lecz nie da się przyswoić. To się narzuca, niepokoi, fascynuje pragnienie, które mimo to nie pozwala się uwieść. Pragnienie, przestraszone, odwraca się. Zraża się i odrzuca.” 1) Julia Kristeva zauważa, iż to, co wstrętne jest jednocześnie równie kuszące, jak i przeklęte.

Marta Smolińska

Dr hab., prof. Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, Zakład Teorii Sztuki i Filozofii.

Marta Smolińska

CZŁOWIEK ODCZUWA LĘK PRZED TYM, CO OBRZYDLIWE, gdyż zaburza to jego tożsamość, uświadamia  nieustanne niebezpieczeństwo, w którym znajduje się podmiot, a także bezlitośnie ujawnia brak, tkwiący u podstaw każdego bytu. Takim brakiem epatują jednostki, których ciała zdeformowała choroba, nadając im nieodwracalne piętno inności. Wstrętne zniekształcenia wabią wzrok, ale i odrzucają, budzą lęk. Jak głosi Księga Kapłańska, człowiek, który ma jakąkolwiek skazę cielesną, jest wykluczony ze składania ofiary Bogu, a więc już w Biblii powstaje sugestia, iż „ciało nie może zachować żadnego śladu swego długu wobec natury: musi być czyste, by być w pełni symboliczne."2)

Fizjonomia, żyjącego w XIX wieku, Josepha Carey'a Merricka, zwanego człowiekiem-słoniem oraz ciało 35-letniego obecnie Indonezyjczyka Dede, określanego jako człowiek-drzewo, noszą wyraziste ślady swego długu wobec natury: oblicze Merricka pokrywały wielkie guzy, zaś skórę Dede porastają wielkie brodawki przypominające gałęzie czy korzenie. Obaj są hybrydami czy dziwacznymi w(s)trętami w normalność, stanowią połączenie istoty ludzkiej ze zwierzęciem lub z rośliną, co czyni ich nieczystymi i uniemożliwia im uzyskanie pełni symboliczności.

Artur Malewski podczas wystawy „Weltschmerz" buduje dla człowieka-słonia i człowieka-drzewa inne ramy symboliczności, wpisując ich cierpienie w kontekst Ołtarza z Isenheim Matthiasa Grünewalda. Dzieło to powstało dla klasztoru Antonitów, zajmujących się pielęgnacją chorych, w tym trędowatych, którzy modlili się przed nim, mając przed oczyma przejmująco powykręcane bólem ciało Chrystusa. Malewski buduje tryptyk, w którego centrum znajduje się dłoń, nawiązująca do układu ręki św. Jana Chrzciciela z obrazu Grünewalda, opatrzona - analogicznie jak na oryginale - inskrypcją: illum oportet crescere, me autem minui (trzeba, by Chrystus urastał, a ja bym się umniejszał). Tym razem jednak wyrazisty gest wskazujący nie odnosi się do Ukrzyżowanego, lecz zwraca się ku skrzydłu tryptyku, na którym ukazano wielką brodawkę - jedną z tych, których dziesiątki porastają ciało człowiekadrzewa. Przez symetrię struktury ołtarza wskazanie to odnosi się również do osobliwego kaptura z wycięciem na oczy, który obrazuje ten, noszony przez człowieka- słonia, by zakryć jego ułomności. Wyizolowanie brodawki i kaptura na ciemnym tle bocznych skrzydeł tryptyku oraz ich ścisła korelacja z dłonią i łacińskim napisem, umieszczonymi w centrum, uświęca cierpienie, pozbawia je znamion sensacyjności i sakralizuje. Znaki, charakteryzujące tych, których wyglądy noszą na sobie ślady długu wobec natury, urastają do rangi symboli, gwarantując owym Innym rodzaj symboliczności ciała odmienny od powszechnego, przesuwając je w sferę poza powszednią cielesnością i zestawiając je z cierpieniem Chrystusa, którego sylwetka z ołtarza Grünewalda - niczym punkt odniesienia - pojawia  się vis-á-vis. Powieszone na ścianach gipsowe3) płaskorzeźby, odzwierciedlające wygląd twarzy człowieka- słonia oraz całego ciała człowieka-drzewa, odrealniają ich wizerunki, przenosząc je w obszar czystości, konotowanej przez biel i sterylność gipsu. Materia i brak koloru skóry wyciszają cielesność na rzecz jakiejś symbolicznej aury, którą dodatkowo potęgują skojarzenia z katafalkiem w przypadku wizerunku Dede i forma tonda, w jakiej prezentowane jest oblicze Merricka.

W odniesieniu do literatury Céline'a Kristeva zauważa, iż opowiadanie jest narracją bólu, a „lęk, odraza, wstręt - gdy zostają wykrzyczane, uspokajają się i łączą w historię"4). Ale ból istnienia w ujęciu francuskiego pisarza nie ma w sobie nic chwalebnego5), zaś Weltschmerz w redakcji Malewskiego otwiera się na symboliczność i sens - mimo śladów długu wobec natury.

1)Julia Kristeva, Potęga obrzydzenia. Esej o wstręcie, tłum. Maciej Falski, Kraków 2007, s. 7.
2)Ibidem, s. 97.
3)Prace te są wykonane z żywicy poliestrowej, ale w zamierzeniu Artysty mają przypominać gips.
4)Kristeva, op. cit., s. 135.
5)Ibidem, s. 137.

Artur Malewski, „Weltschmerz", Galeria Piekary, Poznań, marzec-kwiecień 2010.

 

cover