Nr 2 (82) 2010
kwiecień - czerwiec
INTERPRETACJE

Antysemityzm wyparty

Kamil Kuskowski nie zażartował sobie z publiczności, wystawiając puste ściany. Powoli z pod warstwy białej farby prześwitują ciemne napisy, jakie goje smarują na murach przeciwko narodowi wybranemu, który niegdyś zamieszkiwał to miasto i kraj.

Kazimierz Piotrowski

Historyk sztuki, kurator, publikuje teksty poświęcone sztuce współczesnej.

Kazimierz Piotrowski

MIAŁEM ŁATWIEJ NIŻ PODEJRZEWAJĄCY DOWCIP JÓZEF ROBAKOWSKI. Zanim zobaczyłem wystawę w  Galerii Wschodniej, znałem już to dzieło z warszawskiej galerii M2. Wiedziałem też, że praca ta została nagrodzona na Bielskiej Jesieni. To początek wędrówki Antysemityzmu wypartego po świecie sztuki, w którym - jak wiadomo - jeszcze przed II wojną światową rozwijano ten topos. O ile jednak w czasach pogromów czy po wyzwoleniu Auschwitz trauma naturalnie ożywiała tę sztukę, to dziś jest w tym nurcie coś mechanicznego. Sztuka Holocaustu stała się fragmentem globalnej etyki i strategii edukacyjnej, na którą nie chcą jeszcze zgodzić się tacy barbarzyńcy, jak Ahmanadineżad. Jednak w cywilizacji Zachodu, jeśli chodzi o gros ludzi kulturalnych, artyści podejmujący ten wątek mogą liczyć na zainteresowanie, zrozumienie i profity. Chodzi przecież o przeniesienie tej wrażliwości w sferę obyczaju i rytuału, które nie są już refleksyjne, lecz działają automatycznie.

Kuskowski odebrał więc już stosowną sumę w Bielsku Białej, jak też gratulacje od zainteresowanych. Dobrego samopoczucia, że znalazł się po właściwej, moralnej stronie mocy, (jak choćby Mirosław Bałka czy po korekcyjnych interpretacjach Zbigniew Libera) nie zakłócą głosy sceptyków wątpiących w sens tej minimalistycznej pracy, prezentującej jedynie zamalowane bielą napisy: Jude raus (ze swastyką w środku) i Żydzi jedzą dzieci. Krytyków, choć nie wierzą oni już w krew na macę, można spacyfikować jako cierpiących na antysemityzm uparty. Dlatego dzieło Kuskowskiego musi być akceptowane, ponieważ wszelkie próby jego zakwestionowania mogą źle kojarzyć się. Sztuka podejmująca kwestię Holocaustu, nawet jeśli robi to przewrotnie, ostatecznie nie może zostać odrzucona, ponieważ tak czy owak realizuje światowy program utrwalania pamięci o tym wydarzeniu. Jeśli nie jest karalnym - zwłaszcza w Niemczech czy Austrii - negacjonizmem, sztuka ta jest skazana na akceptację. Świadczy o tym perwersja Oskara Dawickiego, który wymyślił koncept: zwykłą kartkę z napisem Nigdy nie zrobiłem pracy o Holocauście, byśmy wnet mogli dyskutować to dzieło i szczycić się tym bardzo ważnym statementem w zbiorach MSN w Warszawie.

Obserwując ulice Łodzi, w której co roku trwa akcja zamalowywania antysemickich napisów, zastanawiałem się, czy to wypieranie nie odsłania pewnego paradoksu? Skoro akcja ta jest mocno nagłośniona, to rodzi kulturowe a priori. Wymusza apercepcję, w której każdą plamę na murze można odczytać jako skrywającą antyżydowskie treści. A ponieważ takich plam co roku przybywa, bo fasad przeważnie nie odnawia się w całości, to konstytuuje się rozległy, urojony obraz antysemityzmu wypartego, który narasta w wyobraźni. Może należy zamalowywać tego typu napisy laserunkowo, by lekko prześwitywały?

Skąd taka przewrotna propozycja? Otóż niedawno obejrzałem wykład Yossefa Bena Porate o Shoah. Warto takie religijne interpretacje studiować, by zrozumieć, jak tę tragedię odbierają ortodoksyjni Żydzi. Wedle tego rabina korzenie Shoah tkwią w Torze - w proroctwach danych przez Jahwe, w których przestrzegał lud wybrany przed asymilacją. Ilekroć asymilacja postępowała, czy to w czasach Estery i Hamana, Mendelssohna-Bartholdy'ego i Richarda Wagnera czy Trockiego i Hitlera, Żydzi cierpieli i groziła im zagłada. Gdy pozostawali wierni misji danej im przez Boga, zachowując religijną i kulturową tożsamość, wszystko było w porządku (wedle Porate Wagner ortodoksów nie lękał się, lecz asymilantów). W tej ortodoksyjnej perspektywie zamalowywanie antysemickich haseł sprzyja zacieraniu odrębności Żydów, którzy czując się bezpieczni i swobodni, łatwiej integrują się z obcymi i zapominają, kim mają być dla ludzkości dzięki swemu religijnemu powołaniu.

Kamil Kuskowski, „Antysemityzm wyparty", Galeria Wschodnia, Łódź, marzec 2010.

 

cover