Nr 4 (80) 2009
październik - grudzień
OPINIE

Zrobilibyście to sami?

Był kiedyś w polskiej telewizji program Adama Słodowego „Zrób to sam”. Autor radził widzom, jak prostym sposobem przy użyciu młotka i wiertarki zrobić meble i sprzęty potrzebne w codziennym życiu. Ich zdobycie w sklepach graniczyło wówczas prawie z cudem.

Eulalia Domanowska

Ur. 1960. Historyk sztuki, krytyk, kurator wystaw.

Eulalia Domanowska

WIELU WIDZÓW KORZYSTAŁO Z PORAD EKSPERTA i zamieniali się w majsterkowiczów. Takim właśnie majsterkowiczem, wyrosłym na programach Słodowego zdaje się być Jan Pieniążek, fotograf, elektroakustyk, artysta multimedialny, przez wiele lat związany z teatrem Akademia Ruchu i Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Tworzy instalacje, mobile i obiekty dźwiękowe.

Jan Pieniążek, zafascynowany światem techniki, pomagał przez wiele lat innym artystom. Jest specem od trudnych problemów i maszyn niemożliwych. Jeśli nie ma czegoś w sklepie, to on potrafi to coś skonstruować. Kreatywna „złota rączka". Ma wiedzę i mnóstwo cierpliwości, a także chęć eksperymentowania. Od lat pokazuje też swoje prace w galeriach i na festiwalach sztuki. Uczestniczył w multimedialnej imprezie WRO we Wrocławiu, w Audioart w Krakowie. Jego cykl interaktywnych instalacji nazywa „Obiektami".

Jan lubi współpracować z artystami. Wspólnie ze znanymi muzykami, Krzysztofem Knittlem i J. Kingiem brał udział w stworzeniu opery „Heart Piece", prezentowanej na festiwalu Warszawska Jesień i w Nowym Jorku w 1999 roku. Z Knittlem wytwarzają też instalacje i akcje dźwiękowe, jak „Nogi", „Disco" czy „Rzeźba Radiowa". Współpraca z Katarzyną Górną zaowocowała instalacjami „Mrówkojady", „Króliki", „Grające gary". Wspólna wystawa "Terminal jako przestrzeń kompromisu" prezentowana była w Galerii Sztuki Współczesnej w Ustce w 2005 roku. Artysta traktuje sztukę niemal jako hobby, a jego talenty techniczne są szeroko znane w środowisku artystycznym.

Rok temu na Festiwalu Powstanie Sztuki w Radomiu jego multimedialna mobilna instalacja znalazła się w centrum uwagi. Szereg konstrukcji z „uskrzydlonymi" monitorami otaczało ruchomą platformę, na lustrzanej powierzchni której kręciły się małe modele żołnierzyków, z pomocą czołgów i innych militarnych akcesoriów toczące wojnę z żabami. Wokół migały elektroniczne obrazy powierzchni nieznanych planet. Wszystko w kolorze srebrnym, przypominało sceny z gwiezdnych wojen. Tę „fantastyczną" atmosferę zakłócał nieco pluszowy zwierzak (koto-pies?) monotonnie powtarzający czynność wyciągania jakiegoś ciężarka, wpleciony w surrealistyczną konstrukcję - rodzaj absurdalnego perpetuum mobile.

Ostatnie prace „Arka", "Maszyna bez sensu", „Skrzydło anioła", „Do roboty" czy „Arka 2m" zdają się być tworami szalonego konstruktora. Skonstruowane z mnóstwa drobnych elementów, poruszających się bez celu, wykonują jakąś nikomu niepotrzebną pracę. Produkują energię, która swobodnie ulatuje w przestrzeń. Twory zbudowane z wielu przedmiotów, sytuujące się na pograniczu surrealizmu i konstruktywizmu, opuściły świat rzeczy, aby przenieść się do świata sztuki. Zafascynowanie techniką i maszyną pojawia się w sztuce współczesnej w czasach pierwszej awangardy początku XX wieku. Futuryści wierzyli w jej potęgę i traktowali jako wyraz nowoczesnej cywilizacji. Jej piękno wielbił Fernand Leger. Konstruktywiści widzieli w niej logiczną funkcjonalną strukturę zdolną uporządkować świat. Dadaiści już dużo bardziej podejrzliwie traktowali tego rodzaju pomysły, odnosząc się do maszyny raczej ironicznie. Obiekty Duchampa „Młynek do kawy" czy „Wielka szyba" to raczej smutna konstatacja samotności nowoczesnego człowieka, próbującego naśladować perfekcję maszyny i zatracającego przy tym ludzką kreatywność. Fascynacje maszyną odżywają w II połowie ubiegłego stulecia, kiedy pojawiają się pierwsze instalacje, a różnego rodzaju konstrukcje i sprzęty są ich komponentami. Pamiętam pracę Mony Hatoum pokazywaną m.in. na Biennale w Wenecji, gdzie artystka sprzęgła przedmioty gotowe, światło i ruch w jedną monumentalną kompozycję. Obiekty Jana Pieniążka wpisują się w tę tradycję sztuki współczesnej, ucieleśniając marzenia i rozczarowania. Sprzęty i przedmioty najpierw podlegają dekonstrukcji, aby potem zostać połączonymi, skręconymi, zespolonymi w nową całość należącą do świata wyobraźni. Powstają twory o skomplikowanej strukturze, często żartobliwe, będące świadectwem niezwykłej wyobraźni i talentu autora - niezwykłego wielkiego konstruktora. Wydaje się, że zawierają ukryte sensy, które przy pomocy jakiegoś kodu dałoby się odczytać. Wydaje się, że przekażą nam coś ważnego lub wyprodukują eliksir wieczności, a nasz artysta przemieni się we współczesnego alchemika.

Jan Pieniążek, „Po drugiej stronie czasu", Galeria XX1, Warszawa, sierpień 2009.

 

cover