W jednym z wywiadów Ignacy Czwartos stwierdził: „Jestem „typowo polski”. Tak ma być. Cieszę się z tego”1. Z jednej strony, jest to poważna deklaracja przynależności: do pejzażu, historii, kultury, tradycji.
Z DRUGIEJ - ŚWIADCZY O DYSTANSIE do podejmowanych w malarstwie motywów, a także o autoironii. Nie znam drugiego artysty, który chciałby być „typowo polski", lokalny, a nie „światowy" czy przynajmniej „europejski". Pejzaż prowincjonalny. Kto dziś maluje pejzaże? Samo pojęcie „krajobraz" (zwłaszcza „swojski", „ojczysty") w odniesieniu do sztuki ma zaściankowy i archaiczny wydźwięk. Jednak wśród abstrakcyjnych obrazów Ignacego Czwartosa jest spora grupa prac, których kompozycja wyraźnie sugeruje takie inspiracje. W dodatku ich tytuły wskazują na „lokalność": Abstrakcja prowincjonalna Abstrakcja małopolska, Polski pejzaż żałobny. Płótna te utrzymane są w zgaszonej kolorystyce, charakterystycznej dla wszystkich obrazów tego autora. O jego „palecie" pisano czasem mało pochlebnie: że ponura i brudna. Tymczasem to gama niezwykle wysmakowana; nie brudne, lecz szarawe lub perłowe biele, pozieleniałe ziemie, przymglone błękity, zrudziałe czernie... Artysta twierdzi, że „taką kolorystyką zaraził się w dzieciństwie", które przypadło na siermiężne lata 70. Mnie się wydaje, że stłumione barwy są właściwe dla naszego klimatu, bez względu na polityczno-ekonomiczne uwarunkowania. Tu światło jest chłodne, brakuje ostrych kontrastów południa, jaskrawości barw. Stąd pewnie u malarza „typowo polskiego" ogromna wrażliwość na kolorystyczne subtelności i niuanse.
Niektóre nawiązania do pejzażu są oczywiste - na dole brunatne ziemie układające się w poziome pasy jak bruzdy zaoranego pola, linia horyzontu, a nad nią szare błękity nieba. Większość jest mniej dosłowna - wertykalne podziały, prawie cała przestrzeń obrazu wypełniona „ziemią" lub „niebem". Zawsze natomiast pejzaże Czwartosa są wyabstrahowane z potocznej rzeczywistości. Motywy pejzażowe artysta zawiesza w przestrzeni, obwodzi czarną ramką jak żałobną klepsydrą, przecina diagonalnymi słupami, „przypina" do krawędzi płótna małymi prostokątami, które nadają kompozycji wygląd rozpiętej na krzyżu. Czasem na ramce klepsydry pojawia się trupia czaszka lub zarys trumny. W ten sposób „prowincjonalne pejzaże" Ignacego Czwartosa zyskują wymiar transcendentalny. Pozostaje pytanie: dlaczego pejzaż? Przecież o kwestiach fundamentalnych, o przemijaniu i wieczności można mówić na tysiąc innych sposobów. Może właśnie dlatego, że pejzaż jest bliski, namacalny, oswojony. Może także rację ma Henryk Waniek (malarz radykalnie odmienny od Czwartosa) twierdząc: „...krajobraz uważam za pismo Boga. Pismo nieco panteistyczne, ale to może nawet lepiej" 2.
Wariat i zakonnica - czyli Czwartos Sarmata. O fascynacji Czwartosa sztuką polskiego baroku i inkorporacji ówczesnego kanonu we własne malarstwo pisano wiele i wnikliwie3. Jednym z najciekawszych obrazów z „sarmackiego" nurtu jest małżeński autoportret Wariat i zakonnica. Intryguje już samo zestawienie autoironicznego tytułu z cechami pełnego powagi i dostojeństwa barokowego portretu paradnego, jakie nosi ten wizerunek. Dodatkowo, zarówno jego kompozycja, jak i symbolika nieodparcie przypomina słynny „Portret małżonków Arnolfini" Jana van Eycka. Pozy małżonków z obu portretów są podobne. Piesek z obrazu van Eycka, interpretowany jako symbol wierności, został przez Czwartosa zastąpiony czarnym kwadratem - znakiem stałości, stabilności; miejsce lustra zajmuje abstrakcyjny „pejzaż żałobny", a zapaloną świecę - znak obecności Boga - artysta zastąpił świetliście białą „abstrakcją niebiańską". Wydaje się, że Ignacy Czwartos - uwspółcześniając i uniwersalizując język opowiada o tym samym, co niderlandzki malarz sprzed ponad 500 lat.
Co więc maluje „typowy malarz polski"? „W zasadzie, to chodzi o życie" - mówi artysta - Ale o życie tu i potem, po śmierci. (...) dla mnie obraz jest przepustką, medium łączącym oba światy. Ten tutaj i ten inny wymiar, którego nie znam i którego nie chcę za szybko poznać. Chyba o to chodzi w moim malowaniu. Ja właściwie maluję jeden obraz, tylko na różne sposoby"4.
---------------
1 M. Karpińska, rozmowa z I. Czwartosem: „Nie muszę łowić, bo maluję", 2003, strona internetowa Galerii Otwarta Pracownia.
2 K. Janowska, P. Mucharski: Henryk Waniek „O sztuce widzenia" w: „Rozmowy na koniec wieku 2", wydawnictwo Znak, Kraków 1998, s. 263.
3 K. Czerni: „Larum grają, albo Banderia Ignacego Czwartosa", oraz „Memento Mori", oba teksty na stronie internetowej Galerii Otwarta Pracownia; M. Salwiński: „Ignacy Czwartos, the Sarmatian" w: „Offenes Atelier", Kunsthalle Erfurt 2007, s. 2
4 M. Karpińska, rozmowa z I. Czwartosem, op.cit.