Nr 4 (100) 2014
październik - grudzień
INTERPRETACJE

Kunst-Welt

Jacek Wesołowski zrealizował kolejny projekt Dzien-Nika. Tak nazywa się życiowo-artystyczny koncept sześćdziesięciodwuletniego dziś, od 1981 przebywającego w RFN, artysty, literaturoznawcy i filozofa kultury.
Anke Kowalski

Psycholog, publicystka, tłumacz, kurator wystaw, mieszka i pracuje w Berlinie.

Anke Kowalski
Podstawą i ramą konceptu jest dziennik artysty, pisany od wczesnych lat 80. Opakowane w folię lub zamknięte w kasetach plexi paczki zapisanych arkuszy formatu A4 nieodmiennie towarzyszą na wystawach Wesołowskiego jego aranżacjom plastycznym. Artysta, który do sztuki plastycznej doszedł od nauki o literaturze, troszczy się o drukowaną dokumentację swoich projektów; każda niemal nowa jego wystawa zaopatrzona jest w publikację do projektu, mówiąc tradycyjnie - w katalog. W każdej publikacji zamieszcza Wesołowski „wyrywy“ (jak się wyraża) z nieprzerwanie od 1983 roku prowadzonego „dziennika Dzien-Nika“. Zarówno tekst, jak i towarzyszące mu realizacje plastyczne, jako całość stanowią, wg sformułowania artysty, „bieżącą artykulację pewnego szczególnego Ja „stającego się“ w uwikłaniu w historię powszechną; szczególnego dlatego, że jest mi ono najlepiej znane“, „lepszej formy niż dziennik być tu nie może...“ Gdy mówimy o dzienniku, natychmiast przychodzi nam na myśl Dziennik Witolda Gombrowicza z jego ontologiczną formułą gatunku: „Poniedziałek. Ja. Wtorek. Ja. Środa. Ja. Czwartek. Ja.” Przywołuje to porównanie Grzegorz Dziamski w swoim wnikliwym szkicu do katalogu Kunst-Werku. Poznański kulturoznawca wskazuje na odmienną od Gombrowiczowskiej postawę diarysty Wesołowskiego wobec dziennikowej idei i formy: „Dziennik Wesołowskiego (...) bliższy jest formule Wolfganga Welschsa - stając się sobą (becoming oneself) – zaufaj dynamice procesu twórczego, przeżyj stawanie się sobą, nie zaś zwykłą samorealizację, stań się owocem tego doświadczenia, bo tylko wtedy naprawdę stajesz się sobą“. Pisany dziennik Wesołowskiego nie jest więc „objaśnianiem“, „dopełnianiem“, „komentowaniem“ życia i sztuki jego autora (jak u Gombrowicza), jest - aby użyć w nowym sensie Freudowskiego wyrażenia - „samym życiem i sztuką samą“. Tym też jest Dzien-Nik jako całościowy koncept twórczy: jest strukturą otwartą, gatunkowo wielorodną, konstrukcyjnie wieloporządkową. Jest przygodą intelektualną - zarówno dla nadawcy tego artystycznego komunikatu, jak i dla odbiorcy - być może dla każdego inną, własną. Jest pochwałą kreacji. „Scribo ergo sum“ – czytamy w „wyrywach“ dziennika; Ja artysty „pisze“ w sensie „tworzy“, znaczy swój ślad, swoje osobowe istnienie w otchłani Kosmosu. Wielu komentatorów twórczości Wesołowskiego podkreśla spoistość konceptu Dzien-Nik, jako całości rozwijającej się w czasie. Twórczość artysty trzeba widzieć jako całość, jako całość w procesie, jako ruch całości, linearny i wielokierunkowy zarazem. Wesołowski nie wystawia oddzielnych prac, lecz „cały stan posiadania“ swego dzieła w stosownych wyborach, stale w nowych konfiguracjach i układach. Ktoś z krytyków nazwał je swoistym teatrem, w którym widz, zamiast siedzieć na widowni, wędruje po scenie. Uderzająca jest różnorodność form, którymi posługuje się Wesołowski. Sa w jego „magazynie” rysunki, obrazy i rzeźby, obiekty i instalacje, artysta uprawia performance, posługuje sę kamerą fotograficzną i wideo, używa komputera, operuje napisem i tekstem, nierzadko i światłem, dźwiękiem, a nawet zapachami. Formy te i środki splatają się i zlewają z sobą, przenikają się wzajemnie i uzupełniają. W sztuce Wesołowskiego wytwory artystyczne łączą się z realnymi przedmiotami i nawzajem podają za siebie. W ten sposób manifestuje artysta prymat idei twórczej wobec materalizacji, jaką jest dzieło. „Jak“ zależy u Wesołowskiego od „co“, środki zależą od celu. To własnie jest „temat“ projektu Kunst-Werk. „Kunstwerk“ znaczy „dzielo sztuki“, myślnik/łącznik rozkłada niemieckie słowo na dwa składowe: „sztuka“ i „dzieło ( wytwór, produkt)“. W zielonogórskiej galerii rozmaite formy artystycznej wypowiedzi podane zostały czysto i przejrzyście. Centralne miejsce zajął „künstlerische Einrichtung“ podpisany „Dzien-Nik – Warsztat“, urządzony na i wokół dwóch szarych stołów. Nie wiadomo, czy to instalacja „nowej sztuki“, czy rzeczywisty warsztat autora Kunst-Werku, przeniesienie fragmentu pracowni z Berlina. Te względne relacje sztuki i rzeczywistości, „Kunstwerku“ („Kunst-Werku“) i „Kunstweltu“ („Kunst-Weltu“ – świata sztuki) uzmysławia nam plakat wystawy. Oto dwie nałożone na siebie fotografie – stary, rozpadający się dom i młoda dziewczyna w tanecznej pozie. Z „dwóch teatrów” stworzył Wesołowski jeden, manifestując zarazem odrębność obu „światów przedstawionych”. W ramach projektu Kunst-Werk Wesołowski zorganizował przy poparciu Stowarzyszenia KunstGrenzen Berlin spotkanie niemiecko-polskie w Starej Plebanii w Białowicach. Na tle sczerniałego, acz podreperowanego już staraniem artysty zabytku barokowej architektury, tańczyła przygotowany z nim wspólnie performance młoda dziewczyna w różu, piętnastoletnia Eila Schwedland z berlińskiej Państwowej Szkoły Baletowej. Jacek Wesołowski, „Dzien – NIK”, Galeria BWA, Zielona Góra, październik-listopad 2005.
cover