Nr 1 (65) 2006
styczeń - marzec
INTERPRETACJE

W poszukiwaniu stabilności

Wystawa Magdaleny Samborskiej Chwiejna równowaga w Galerii Akademickiej była podsumowaniem jej kilkuletnich doświadczeń z zakresu rzeźby, malarstwa i instalacji. Jej asamblaże i prace z pogranicza mody i rzeźby odwołują się do tradycji sztuki i kultury masowej.
Krzysztof Jurecki

Ur. 1960. Historyk sztuki, członek AICA. Wykładowca w Wyższej Szkole Sztuki i Projektowania w Łodzi.

Krzysztof Jurecki
Artystka uznała, że dokona diagnozy - dekonstrukcji świata współczesnej kobiety, co nie jest takie proste i jednoznaczne, jakby się mogło wydawać. Sztuczne piękno jest tylko umieraniem Początek dała wystawa w Galerii Bałuckiej w Łodzi (2003), na której zaprezentowano pracę w formie tapety, powstałej z wielu stron pism kobiecych z interwencjami malarskimi wykonanymi krwią menstruacyjną, co spełniało rodzaj sztafażu dla całej ekspozycji. W cyklu Dekonstrukcje czasopism kobiecych w bardzo zajmujący sposób zestawia dwa elementy: kobiece pisma leżące bezpośrednio na podłodze, mamiące ułudą sztucznego piękna, z trójwymiarową materializacją rzeźby głowy z ilustracji kolorowego czasopisma. Dodatkowym lingwistycznym zabiegiem jest fakt umieszczenia na rzeźbach cytatów z reklam. Wielka jest różnorodność formy, która pokazuje ludzkie hybrydy, przypominające Orlan po słynnych operacjach, walczącej za pomocą skalpela z ułudą ponadczasowego piękna. Zamiast niego powstają mumie, cyborgi, współczesne groteskowe portrety trumienne, choć wyzbyte ducha i sakralności, świadczące o umieraniu i niestabilnej formie naszej egzystencji. W cyklu Dekonstrukcje czasopism kobiecych. Metki tożsamości (2004), odwołując się do chrześcijańskiej ikonografii malarskiej (głowa św. Jana Chrzciciela), przedstawiała twarze znanych aktorek i piosenkarek przeznaczonych za pomocą subtelnej ironii do konsumpcji. W ten sposób nie tylko walczy, ale w swoisty sposób wymierza sprawiedliwość kobietom związanym z mass-mediami i światem reklamy. Kto jest woźnicą? Zaprzęg gorsetów-Ucieczka (2000), jak napisała w folderze do katalogu wystawy, „odwołuje się do fantazmatów tworzonych wokół dominacji i wolności”. W formie nawiązującego do konnego zaprzęgu przedstawiono gorsety, jako przejaw dawnego świata reprezentującego kulturę wyższą. Zaprzęg jest pusty, nie wiadomo kto nim powozi? Oczywiście może czynić to kobieta, ale przede wszystkim mężczyzna, gdyż wynika to zarówno z historii sztuki (słynna rzeźba - Woźnica z Delf), jak też z obyczaju i kultury. W coraz bardziej ukryty sposób mężczyzna stara się utrzymać swą dominującą pozycję. Praca jest do oglądania ze wszystkich stron, a gorsety mogą być użyte. Paradoksy sztuki i życia Zaczęło się od małych lalek, trochę dadaistycznych, trochę męczonych i niszczonych, jak u surrealistów. Akt destrukcji był wynikiem działania gwałtownej siły, ale stały się one, jak u Marka Piaseckiego w końcu lat 50., fetyszami, w przypadku Samborskiej, będących rodzajem osobistej biżuterii. Artystka wykonuje też monumentalne rzeźby z charakterystycznej czerwonej materii, przypominające sylwety kobiece, unoszące się w przestrzeni, a nawet swą wielkością ją rozsadzające (Wpisana w przestrzeń, 2002). Trochę przypominają o twórczości Niki de Saint Phalle, ale są bardziej surrealizujące niż ludyczne. Rany i ból Zainteresowania rzeźbą częściowo wywodzą się z projektowania unikatowych ubiorów, które noszą ślady jej całościowej działalności artystycznej. Łatwo poznać, a nawet wskazać na cechy wspólne, połączenie sztuki czystej z użytkową. Jej ubiory mówią o krzywdzie, ranach i bliznach; są niejako metaforą skóry ludzkiej. Kobiece obrazowanie? Czy kobiece spojrzenie na historię sztuki jest inne od dominującego męskiego? Częściowej odpowiedzi udzieliła Samborska. Jakby nie było dość, tworzy celowo uproszczone malarstwo, które częściowo jest antymalarstwem, gdyż łączy w sobie chęć bycia ludową makatką. Inspirując się feminizmem amerykańskim, artystka umieszcza w malarskim cyklu Paradoksy (2003) teksty-rebusy, które współgrają z figuralnym wyobrażeniem będącym zapożyczeniem wielkich, choć fragmentarycznie ukazanych malarskich tematów od Leonarda („im więcej przypisuję ci znaczeń, tym bardziej jesteś bez znaczenia), Tycjana, Michała Anioła („poczucie własnej wartości oparte na negacji siebie”). Artystka pyta o obrazy i ich znaczenie, ale jednocześnie o kobiety, oddając własne „inne” feministyczne spojrzenie. Z tych powodów, prawie od początku działalności Samborskiej, jestem wielkim zwolennikiem jej twórczości, która w wyjątkowy sposób realizuje się praktycznie w każdej materii. Magdalena Samborska, „Chwiejna równowaga”, Galeria Akademicka WSSiP, Łódź, styczeń-luty 2006.
cover